Świty i zmierzchy

…..Spragniony umiejętności wyczekiwania, wyrzekania się poprawy. Ulegania pociechom (choć ich nie ma).
…..To brew wymalowana, to brew uniesiona zdziwieniem, to jeszcze modlitwa:
za wszystko i wszystkich, bo ci co odeszli – odeszli, bo ci co przyszli – przyszli, bo ci z innego świata muszą i chcą rachować lepsze jutro, od strony jakiekolwiek, jakkolwiek wysiłkiem rumieńca świata, dla tego samego dzisiaj – dla gorszego wczoraj – innej pretensji wieczności:
oddaj mi panie ten dzień, w którym jaskółka zatoczyła krąg.
…..Wyrzekam się tego, czego się nie wyrzeknę, przyjmuję to, czego nigdy nie przyjmę zobaczę powątpiewanie fali nad brzegiem, uśmiech ust: w daninie rosy – ale tylko w środku dnia. Noc należy do nas, poranek do klechdy babuni.
…..Z dziadkiem przymusem dłuta już nie rozmawiam. Święty.

…..Utrzymaj wylew w ramach studniowa wyprawo w wieczność.

Leave a comment

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: