Piękno poniedzielnego umysłu

śpiewam wymachem musztry
kaszlę pychą trutnia
upadam Bogurodzicą oka

w łezce cały wszechświat
powieka obcym lądem – morza już zabrane
widziano nas na rozwidleniu słońc

promienie toczyły koło
by upaść elipsą łuku tryumfu
zdławiono ugór swą konstatacją, splądrowano rany

w głodzie jesieni natchnienie?
uparte wyrwy okruszyn chleba
węgła stóp nie parzą – nastały chude dnie

Join the Conversation

1 Comment

Leave a comment

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: