pod niebem – nie?

pęka ziemia
szew całuje poranek

nowym głogiem
posypuje głowy
to nic wielki ruczaju
mieszkam choćby na krawędzi snu

a i tak oddycham
wyjściem
i wejściem
w zbawienie

bo wszystko mnie stąd wypędza
i wszystko w miejscu trzyma
twój dotyk spowiada mnie
twój pocałunek rozgrzewa
twój głos ustanawia zbawienie
twoja myśl ubiega się o prawo do życia

ale tylko prawo
które daje obowiązek

na oczach uniesienie
kiedy
współżyjesz
kiedy
nie ma alternatywy
są tylko cztery strony świata
w każdej z nich
twój uśmiech
prawdy
bo jedyną jesteś

trzymając za krzyż
rękodzieło
to suma wszelka
to opus
to odpust
to trawienie w gardle czyśćca

zupełnie zatraciłem się
w zbawieniu przez ciebie
a dano nam dwóję
na starcie
to nic
u podstaw gramatyki
leżę jako najwyższa wartość
splotu wyrazów:

kocham cię

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.