* * *

Wędrowny spokój
Służebne wahanie
Poważna równowaga
Uzdrowisko wiara

„Śmiertelny upadek z wysokości wiersza”
w teatrze sytości umów się
z najstarszym wieczorem – czytasz łzy?

W jest W i będzie Y umiar
Kiedy było A to zanim
Stworzono paletę R, L, M

Zmiana patrzenia nasturcji
Odpust konaru wierzby
Korona w kapturze azalii

Dziewczyna z upartej elizejskiej łąki
Która wie, która nie wie?

Wylany roztwór wirtuoz czyśćca

Zerwania ram w: poezji
Domniemany zrzut nuty
Ze strefy pogranicza –
Węgla i weny . . .

W dniu stworzenia

więziono mnie w sercu
przeprowadzano z głowy do nóg

na dłoni wybito linie
jakbym miał już od dziecka urastać na chwilę
mając wieczność w uderzeniu ciał
albo moment na zsyłkę w głąb martyrologii dusz
mam dość miernej sztuki

biegnę z dyszlem trzymającym gwiazdy
interpretując na swój sposób interpunkcję,
bądź niedopowiedzenie – daną na początku

z wyjściem osiągnąwszy ziemię –
niebo i tak zostało w domu
wertepy łamią kręgi świata

dorobek

rozegrałem swoje życie w dwudziestu książkach
pełny zlustrowanych tatuaży
o twarzy tysiącletniej nocy

kochał mnie świat –
dobro przesłuchało zło
pod argumentem płaczu
w nocy za swoimi fanami
ból odszedł z nocą
na poczet komfortu

bo chcę być pochowany razem z nimi
i tylko cisza, albo wrzawa
oklasków może spowszednieć

padając na twarz
przed Niewyrażalnym
bo nigdy nie powiedziałem
nic więcej co trzeba

nic stworzyło to coś
o czym mówisz