Ballada słonowodna

„Ballada słonowodna”

 

wyszedłem na ludzi, bo kontakt z publiką

nie jest mi obcy, wiedz jednak marinizmu brak mojej łajbie –

kiedy na świecie niemożli­we są tyl­ko trzy rzeczy:

scho­dy do nieba, most przez morze i sprawiedliwość

 

odgrywam rolę idola, a moje ułomności i zalety

wynikają z braku umowy z public relations

kłamałem, że „publiczność oklaskuje sztuczne ognie,

ale nigdy wschód słońca”

 

publiczność bije brawo do księżyca, kiedy budzą

się schizofrenicy i inne gatunki literackie (zagrażające

wyginięciem) do słońca zakopuję mogiłę

człowiek zaś, jest jak morze: ma swo­je przypływy

 

i odpływy dziś „przychodzisz do mnie z jagodami”

a ja kocham cię miłością do morza, w każdym

porcie dławię się uczuciem, trud­no się puścić bez wiosła

na morze, jeszcze trudniej ujarzmić estradę

 

pod sceną, albo na statku gdzie wzniesiony żagiel

niesie mnie w kierunku, kto przez morze płynie, zmienia

niebo i charakter, ale nie miłość do żargonu

chodzę po tafli – jeśli sam so­bie rzucisz cumę – bosmanie,

 

to woda so­dowa nie uderzy do głowy

Rozsądku nie nazwiesz ty, ani żaden poeta

“Rozsądku nie nazwiesz ty, ani żaden poeta”

 

wyrwałem ciebie z ram świata i czekam na kalectwo

bo bez ciebie ten świat nie miałby sensu, z tobą nawet zdrowego rozsądku

nie ucieleśni żaden poeta ni wiersz

 

dobre pokoje – drogie pokoje, powiedziałaś

i tak odeszło ode mnie przeświadczenie o własnej marności

choć świat nas przerasta „być może dla świata

 

jestem tylko człowiekiem,

ale dla niektórych ludzi całym nim”

bo „nie po to nas wywalali na świat, żebyśmy się zadawali

z Bogiem”, nie po to budowaliśmy naukowe

 

podwaliny, żeby teraz runąć jak greckie świątynie

pamiętaj, zawsze „w walce pomiędzy tobą a światem

sekunduj światu”

 

on powstał z chaosu, ale nie z całego, bo

– jeszcze go trochę pozostało „świat ten jest jak czysta bajka!

– Zgoda, przyjacielu;

lecz każda bajka ma sens moralny na celu”

– „byłem młody, odważny, był mi świat otwarty”

teraz, kiedy wiem, że słuch i wzrok zawodzi

 

ja nieprzygotowany śmieję się jak dziecko,

na tym placu zabaw, a cały świat ze mną, bo „ból samotności…

jest bólem drogi, nie z tego świata”

Dialogi facebookowe (codzienne)

J.W. – Marakas ten heroizm oparty jest w dzisiejszych czasach na pniach drzew i pieńkach charakterystycznych w/w władzy i ta pielgrzymka może by im pomogła, i ta gotycka budowa strzeliste łuki poruszyły by rdzeń bo może i to zostanie wspomnieniem

M.T. – No tak. Ale idealizm zbytni też nie jest akceptowany. Popieprzone to ale trzeba żyć w zmixowanym świecie

J.W. – Chory system wartości ludzkich spotęgowanych kultem władzy z domieszką paradoksalnych wierzeń w jutro

M.T. – Daliśmy radę tyle, damy i radę do mety

J.W. – Jasne zawsze trzeba wierzyć w patos Marakas

M.T. – Patos, to taki muszkieter?

J.W. – Zależy jaki rynsztunek przyodzieje i jaką ma technikę fechtunku