Blog

dźwigając niepojęte

zderzony z obietnicą mam w
sobie niespełnienie, zawód:
pisarz „interpunkcja gwiazd”

i więzy ram świata zerwane
– wzywasz do wojny…

jako kurtuaz dostępu do głazu,
obracając się wg własnej osi

dziś zwiążę linie równoległe
wybrano nas na stolicę mądrości

ale kontury uczuć niejasne
słowa niewypowiedziane
milczenie zaniechane niemożnością

wędrujesz jak perseida w nieznane
przeciwko gestom kłamstwa
mając pismo i najlepsze rekomendacje

Do zachodu długa droga

Myślami jestem w Niebie
uiściłem wpłatę na potrzeby wieczności, odkąd zacząłem mówić: wiem o zapachu bzu

zagotowałem: krew
przyrządziłem: spojrzenie, bylejakość uniosła się i spadła parą
wybory wśród domowej kuchni – i – spiżarni literackiej
ile jeszcze gór stołowych i mórz martwych?

dywersja w twych ustach
z tej teczki wyciągnę zwoje prawdy, nadziei i miłości
odmawiam: zdrowaś Mario
wypędziłem: nieczystość i przemijanie
biję się o wpływy przy parzeniu herbaty

Oczy Meduzy

Zatrzymamy na czerwonym świetle:
machający chorągwią nowej wiedzy na mecie godziny zero
ubiegam się o pochód podległy
niebieskiej chwale – jej dobru i możliwości niemożliwego,
chcę być uczestnikiem wiecznej wieczerzy.

Odciąć się zmysłów żądzy ciała.

Obficie smakować cały jawny świat…

Umyte ręce

Pomieszane słowa z kluczem
do wnętrza wulkanu wpada jaskółcze pisklę
– matki cień – rzucony w dystych
rozpaczy – boli nas gapi śmiech, ocieram z czoła
wyznanie, gotuję symbol gniazda kurtuazyjnego współczucia,

dali nam księgę wyjścia, a my
uderzyliśmy w Boga prawdą policzoną

tego wymagał świat

Gdzie z zawiści

Zdziwienie bierze górę zdławieniu
Ustępują perły wód podziemnych
Na ołtarzu ni pełnia i nów

W wiecznym mieście chwila zadumy
Żegnaj laleczko, utop swoje zmysły w drinku
Teraz nadeszło mnie spełnienie
Me zbawienie, witam już piątą stronę świata

Wyniesiony wstyd i pycha za kurtynę zdrady
Nie znam życia poza granicami poezji
Nie znam szczęścia poza konturami domu
Nie znam szczęścia poza nieszczęściem
Nie znam spełnienia bez ciebie

Nie znam biernej miłości

Pamięci łzy

Kruk prawa strzeże dystryktu
zdrada stanu drzemie w ciele – intymne dzwony zmysłów biją
ktoś, przeobraża się w coś itd.
dwulicowość ma jeden nałóg kreacji min prawdy

znikąd przybywa wszelkie,
a kropka, dywiz i wykrzyknik otwiera nowe sensy

deszcz wulgarny trapi wyspanych
Wezwani na ucztę słońca
dostąpimy zaszczytu Zachodu